Skip to content
HISTORIA 2

Dziś spotykamy się z nauczycielką pracującą w szkole podstawowej, Kingą Boruń.

Kinga wstąpiła do naszego stowarzyszenia kilka lat temu, a dzisiaj ujawnia, dlaczego to zrobiła. Poza tym znajdziecie tu milion pomysłów na równościową codzienność.

Nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej i języka angielskiego. Edukatorka równościowa i animatorka kultury. Od 10 lat towarzyszy dzieciom w rozwoju i wspiera rodziców w wychowaniu. Entuzjastka kreatywności i kompetencji przyszłości.

TEA: Kinga, na początek opowiedz coś o sobie – czym zajmujesz się na co dzień i gdzie w tej pracy stykasz się z edukacją antydyskryminacyjną (EA)? 

Kinga Boruń: Jestem nauczycielką edukacji wczesnoszkolnej i języka angielskiego. Pracuję z dziećmi (i ich rodzicami) od 10 lat. Mam również uczniów i uczennice ze specyficznymi potrzebami edukacyjnymi. Edukację antydyskryminacyjną, równościową i globalną włączam na co dzień do swojego programu nauczania. Angażuję się w projekty organizacji pozarządowych oraz tworzę własne. Realizuję zajęcia profilaktyczne z zakresu przeciwdziałania przemocy i uczę o stereotypach, uprzedzeniach i dyskryminacji. Wykorzystuję teatr i literaturę do omawiania kluczowych kwestii EA. Staram się również edukować i rozmawiać z rodzicami moich uczniów_uczennic, a także gronem nauczycielskim. 

Sama również ciągle się uczę i rozwijam – uczestniczę w szkoleniach antydyskryminacyjnych czy warsztatach mediacyjnych. Uważam, że każde działanie edukacyjne zaczyna się w nas samych. 

Co skłoniło Cię do zajęcia się edukacją antydyskryminacyjną? Opowiedz, jak zaczęła się Twoja przygoda z EA. 

Od czasów licealnych interesowałam się tematyką psychologii społecznej. Chodziłam na protesty, warsztaty, marsze, angażowałam się też w akcje charytatywne i teatr. 

W latach 2005-2010 studiowałam w Lublinie animację kultury o specjalności teatralnej. Edukacją antydyskryminacyjną na poważnie zaczęłam się interesować właśnie na uczelni, reżyserując spektakl o terroryzmie jako pracę licencjacką. Pamiętam, że budując ten spektakl („Osama Bohater” Dennisa Kelly’ego) sporo gadały_liśmy o dyskryminacji rasowej i ubóstwie. Potem, jeszcze na studiach, prowadziłam warsztaty twórcze/aktywizujące z dziećmi czeczeńskimi. To były pierwsze momenty, w których mogłam dotknąć tematów EA i się z nimi zmierzyć. 

W swojej pracy szkolnej traktuję EA jako rozwój kompetencji społecznych i obywatelskich. Zależy mi, aby dzieci oraz ich rodzice rozumieli zmieniający się świat – różnorodność języków, kultur, potrzeb, światopoglądów i religii. Edukacja antydyskryminacyjna wypełnia tę lukę kompetencyjną. 

Uważam, że każde działanie edukacyjne zaczyna się w nas samych.

fot. Michalina Kuczyńska

Przejdźmy do konkretnych przykładów – jakie efekty swojej pracy widzisz na co dzień?

Pracuję z różnorodnymi grupami. Są w nich dzieci ze spektrum autyzmu oraz dzieci cudzoziemskie, a także te ze specyficznymi trudnościami. Moim nadrzędnym celem w pracy nauczycielskiej jest atmosfera – oparta na akceptacji różnorodności i szacunku do siebie nawzajem. Bo to relacje w moich grupach dają mi najwięcej satysfakcji.

Moment, gdy dziewczynki reagują asertywnie na chłopięce zaczepki, szukają informacji o kobiecych wynalazkach albo formułują żeńskie odpowiedniki różnych zawodów. Chłopcy, którzy mówią otwarcie, że lubią sobie czasem popłakać i już się tego nie wstydzą. Albo pytają, czy dwóch chłopców może się zakochać? A reszta odpowiada „Tak, czasem się tak dzieje”.

Czuję wzruszenie, gdy rodzice dziękują za poruszanie z dziećmi tematów tabu. Gdy się cieszą, że ich dzieci rozumieją trudne zachowania swoich rówieśników. Gdy rodzice dzieci z Ukrainy, Wietnamu, Meksyku ze łzami w oczach dziękują za wsparcie. Czuję też ulgę, gdy po mojej rozmowie z rodzicami uczeń mi mówi: „Tata już mnie nie bije”. Albo wtedy, gdy dzieci wycofane i lękliwe otwierają się, bo czują się akceptowane. Z dumą patrzę, jak się porozumiewają, jakiego języka używają do opisywania świata. To są wielkie sprawy małych ludzi. I gdy o nich myślę, mam ciepło w sercu. 

Tematy do lekcji czy rozmów często podają same dzieci. Jeśli czują, że stoi przed nimi otwarta osoba dorosła, która ich nie wyśmieje i nie oceni, której mogą zaufać, otwierają się i zadają sporo pytań. Kiedyś przyszła do mnie uczennica i zawstydzona powiedziała, że koledzy się śmieją, że nie zna swojego taty. Że wychowuje ją tylko mama i dziadek. I proszę – już mam temat na zajęcia, warsztaty, uważną dyskusję. To są tematy szkolnej codzienności.

Powiedziałaś o dzieciach, a jak jest z dorosłymi? Czy tu też widzisz zmiany świadomościowe? Podzielisz się historią sukcesu? 

Najbardziej spektakularną sytuacją z mojej działalności edukacyjnej była prelekcja dla zespołu nauczycielek. Miałam poruszyć kwestię profilaktyki przemocy. Chciałam przy okazji w kilku słowach przybliżyć temat wykluczenia osób (przede wszystkim młodzieży) LGBT+, który w polskiej szkole jest „kontrowersyjny” i systemowo pomijany.

Niestety wystąpienie zostało mi przerwane. Dyrekcja nie pozwoliła dokończyć tematu. Ku mojemu zaskoczeniu po tej radzie dostałam wiele wspierających słów i wiadomości od nauczycielek. Były wdzięczne za poruszenie ważnego dla nich tematu i nakreślenie faktów. Gratulowały odwagi. Dało mi to do myślenia.

Dużo satysfakcji dała mi również aktywność w kobiecej grupie teatralnej „Magdaleny Warszawa”. Spotykałyśmy się z innymi kobietami, aby omawiać swoje doświadczenia związane z dyskryminacją ze względu na płeć. Zrobiłyśmy spektakl Teatru Forum i grałyśmy go w różnych miejscach, rozmawiając z publicznością o przemocy wobec kobiet. Uczyłyśmy reagowania i asertywnego sprzeciwu. Widziałam momenty olśnienia osób z publiczności, gdy wchodziły na scenę i próbowały swoich sposobów na obronę, sprzeciw, reakcję. To daje kopa, aby działać na polu edukacji równościowej.

Tematy do lekcji czy rozmów często podają same dzieci. Jeśli czują, że stoi przed nimi otwarta osoba dorosła, która ich nie wyśmieje i nie oceni, której mogą zaufać, otwierają się i zadają sporo pytań.

Dobrze to słyszeć. Spróbujmy zatem wyłuskać z tych doświadczeń korzyści, które daje prowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej.

Edukacja antydyskryminacyjna daje narzędzia do omawiania spraw współczesnego świata, pozwala w sposób naukowy wytłumaczyć zawiłe kwestie. Gdy rozmawiam z rodzicami o stereotypach płci i pokazuję, jak działa samospełniająca się przepowiednia, widzę, że to do nich trafia, że podejmują dyskusję. Później łatwiej wytłumaczyć, dlaczego nie warto kupować prezentów sugerując się płcią, a lepiej poznać dziecko i kupić coś, co ono rzeczywiście lubi.

Czasami rodzice martwią się, gdy ich dzieci wykazują nietypowe zainteresowania i ubierają się inaczej niż rówieśnicy. Ja uczę patrzeć na ludzi jak na piękną różnorodność – talentów, zainteresowań, mózgów. Uważam, że to powinien być standard na lekcjach – uważność, wrażliwość na kwestię równości i praw człowieka. Podkreślanie, że jesteśmy różni, ale wszyscy potrzebujemy akceptacji i miłości. 

Kinga, teraz trudniejsze zadanie. Gdybyś miała w dwóch – trzech zdaniach powiedzieć komuś, po co warto “robić EA”, co by to było?

Dla mnie EA jest „sklejona” z edukacją w ogóle, jest jej nierozerwalną częścią. Osobiście nie wyobrażam sobie uczyć i towarzyszyć w uczeniu bez aspektu kształtowania postawy szacunku do wszystkich ludzi oraz rozwijania kompetencji obywatelskich, społeczno-emocjonalnych czy komunikacyjnych. A takie treści niesie ze sobą edukacja antydyskryminacyjna.

Miód na nasze – TEA – serce. Jakie działania z zakresu EA uważasz za najbardziej przydatne? za najbardziej potrzebne? dlaczego właśnie te?

Myślę, że w każdej możliwej sytuacji, gdy widzimy w szkole nierówność, przemoc czy wykluczenie, należy reagować i dostarczyć uczniom_uczennicom wiedzy i umiejętności. Dobrze, gdyby dzieci i młodzież miały możliwość uczestniczyć w różnych projektach szkolnych i pozaszkolnych lub we współpracy z organizacjami pozarządowymi. Wyjścia i żywe spotkania z różnymi ludźmi mają najwięcej mocy, skuteczne są również akcje charytatywne. Myślę też, że powinno się szkolić całe rady pedagogiczne i rodziców. Powinnyśmy próbować zmierzyć się z naszymi nauczycielskimi (i rodzicielskimi) uprzedzeniami, które utrudniają nam budowanie bliskich relacji z dziećmi i młodzieżą.

Ja uczę patrzeć na ludzi jak na piękną różnorodność – talentów, zainteresowań, mózgów. Uważam, że to powinien być standard na lekcjach – uważność, wrażliwość na kwestię równości i praw człowieka.

Przygotowując się do kampanii rozmawialiśmy o edukacji równościowej z różnymi osobami. Część z nich mówiła, że to nie tylko duże działania – warsztaty, szkolenia, programy – to także drobne, codzienne akty, jednocześnie łatwe do przeprowadzenia. Czy masz takie doświadczenia albo pomysły, co to mogłoby być?

Tworzenie atmosfery zaufania, akceptacji i szacunku musimy zacząć od siebie. Oznacza to bycie gotową_gotowym na mówienie o kwestiach współczesnego świata: globalizacja, rasizm, nierówności, wspieranie mniejszości, wielokulturowość, stereotypy płci. Nie musisz tworzyć specjalnych programów, projektów czy dużych akcji – wystarczy, że na co dzień będziesz uważną osobą. Pozwolisz chłopcom płakać i powstrzymasz się od oceniających komentarzy, dziewczynkom pokażesz różne możliwości rozwoju. Gdy dziecko przyjdzie z płaczem, bo koledzy się śmieją, porozmawiasz, dowiesz się dlaczego i jak to wyjaśnić. Omawiając lekturę zakwestionujesz pokazany w niej model rodziny albo pozwolisz na dyskusję o kwestiach LGBT+ i wyjaśnisz pojęcia, jeśli będzie potrzeba. Gdy uczeń zapyta, czy może ubrać strój kucyka, pozwolisz – nie musi się wstydzić. Gdy ktoś słabo czyta lub liczy, nie ocenisz – pomożesz i zaakceptujesz, pokażesz mocne strony. Niech młodzi zobaczą, czym w praktyce jest szacunek. 

W okolicach katolickich świąt porozmawiasz o tym, skąd się wzięły i jakie są inne opcje świętowania. W okolicach Dnia Rodziny pokażesz, że rodziny mogą wyglądać różnie, bo świat jest różnorodny. To są proste działania, ale wymagają autorefleksji i przyjrzenia się swoim własnym przekonaniom, a także swoim uprzedzeniom i stereotypom. Bo każda i każdy z nas je ma. I od pracy nad sobą dobrze zacząć.

Jeśli chodzi o tematykę antydyskryminacyjną, polecam zacząć od literatury dziecięcej. Na jej podstawie robię cykle warsztatów z dzieciakami.  Regularnie korzystam np. z serii książek „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. 100 historii niezwykłych kobiet” cz.1, 2. Jest również wersja chłopięca i wersja z historiami Polek, autorstwa Sylwii Chutnik. Życiorysy tam opisane można potraktować jako wstęp do rozważań o stereotypach, równości, tolerancji, odwadze bycia sobą i rozwijania swoich pasji.

Tworzenie atmosfery zaufania, akceptacji i szacunku musimy zacząć od siebie.

Dzięki, pokazałaś nam tu co najmniej kilkanaście pomysłów – niech inspirują.
I ostatnie pytanie. Wiemy, że zajmowanie się antydyskryminacją bywa trudne czy frustrujące. Gdzie szukasz wsparcia? Jak sobie radzisz w trudnych chwilach?

Ja szukam wsparcia wśród ludzi, którzy robią podobne rzeczy i myślą w tym samym kierunku. Gdy przyszłam do Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej i zostałam osobą członkowską, byłam po trudnym epizodzie z rodzicami kilku uczniów. Bardzo potrzebowałam upewnić się, że to, co robię, ma sens – niezależnie od tego, czy niektóre osoby sobie tego życzą, czy nie. Bo tutaj chodzi o moje WARTOŚCI. Jeśli moją nadrzędną wartością jest szacunek do innych, akceptacja złożoności oraz różnorodności świata i ludzi, to nie pozwolę w to ingerować. Nawet, jeśli tej ingerencji próbują rodzice moich uczniów_uczennic czy przełożeni. 

Kontakt z osobami podobnymi do nas to jeden ze sposobów radzenia sobie z tym trudem pracy u podstaw. Jeśli czujesz, że robisz lub chcesz zacząć robić rzeczy trochę na przekór, trochę inaczej, ale w zgodzie ze sobą – znajdź podobnych freaków, będzie Ci lżej. A po pracy edukacyjnej koniecznie idź do lasu, parku, ogrodu. Do drzew. Bo gdzie szukać wytchnienia, jak nie wśród zieleni. Nie żartuję:)  To naukowo udowodnione prawdy, o których lubimy zapomnieć. Ja jestem leśną fanką od lat. Myślę, że tam nabieram dystansu i wyciszam myśli. 

Jeśli chodzi o tematykę antydyskryminacyjną, polecam zacząć od literatury dziecięcej. Na jej podstawie robię cykle warsztatów z dzieciakami.

Dziękujemy bardzo za to, że zdecydowałaś się na udział w naszej kampanii i opowiedzenie swojej historii. Świecisz przykładem i cieszymy się, że możemy o tym opowiedzieć całemu światu.

Dzięki!

W ramach naszej akcji przygotowaliśmy dla Ciebie nie tylko historie, ale także darmowe publikacje i materiały!

Skip to content