Przeskocz do treści

Maciek Zabierowski: Bez antydyskryminacyjnego kontekstu poznawanie historii może nic nie zmienić.

Z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu prezentujemy wywiad z Maćkiem Zabierowskim, członkiem TEA i eduaktorem w Centrum Żydowskim w Oświęcimiu. Zapraszamy do lektury!

 

Marta Rawłuszko: Obchodzimy dziś Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Jak Twoim zdaniem pamięć ta powinna wyglądać w polskich szkołach?

Maciek Zabierowski: Myślę, że ze względu na tak długą historię obecności Żydów w Polsce,  mówimy tu bowiem o okresie prawie tysiąca lat, dobrze, aby w pierwszej kolejności uczniowie byli świadomi, że w danej miejscowości przed wojną mieszkali Żydzi. Że byli częścią społeczności lokalnej, że byli to po prostu uczniowie i uczennice, którzy chodzili do miejscowych szkół. To jest ważny punkt wyjścia, jeden z najlepszych z możliwych - nauka o rówieśnikach, którzy wydeptywali podobne ścieżki i byli całkiem naturalną częścią społecznego krajobrazu. A więc na początek pamięć o historii przedwojennej, a dopiero na następnym etapie, uczenie o Holokauście.

Przed naszą rozmową zastanawiałam się, jak widzisz mówienie o Zgładzie uczniom i uczennicom w różnym wieku. Myślałam przede wszystkim o mniejszych dzieciach. To, o czym mówisz teraz, czyli uczenie o rówieśnikach wydaje się być pewną odpowiedzią na moje wątpliwości

Tak, faktycznie. Kluczową sprawą dla mówienia o Zagładzie jest wyjście od tożsamości ludzi, którzy żyli, którzy byli tutaj, zanim jeszcze zginęli. Jeśli zaczniemy mówić o Żydach rozpoczynając ich historię od 1939 roku, to sprowadzamy ludzi wyłącznie do roli ofiar, co jest z jednej strony nieprawdziwe, a poza tym nie ma dużego, edukacyjnego sensu. Jeżeli zaś chodzi o młodsze dzieci, to w Polsce doświadczenia są na razie dosyć skromne. Natomiast w innych krajach, zwłaszcza w Izraelu, ale nie tylko, o historii ludobójstwa na Żydach mówi się stosunkowo wcześnie, nawet w przedszkolu czy w szkole podstawowej. Oczywiście należy to robić umiejętnie, dostosowując te treści do umiejętności poznawczych i do stopnia rozwoju emocjonalnego dzieci. Wracając jednak do Polski, lubię używać przykładu dotyczącego II wojny światowej. Myślę, że duża część z nas - tych, którzy wychowali się w Polsce - już jako dzieci słyszało o wojnie. II wojna światowa jest wciąż bardzo obecna i często małe dzieci mają o niej jakieś wyobrażenie. Uczenie najmłodszych o Holokauście nie wymaga poznawania w tak wczesnym wieku drastycznych zdjęć czy opisów. Można natomiast mówić o tym, że kiedyś mieszkali wśród nas tacy ludzie, których dzisiaj niestety nie ma, ponieważ zginęli podczas wojny.

Czy są jakieś materiały, które mogą w takiej rozmowie, nauczycielom, nauczycielkom czy rodzicom, pomóc?

Jest jeden materiał dla najmłodszych, o którym warto wspomnieć. To wydany w języku polskim przekład izraelskiej książki do nauczania o Holokauście dla szkół podstawowych, Córka, której zawsze pragnęliśmy, autorstwa Naomi Morgenstern. Jest to historia Marty, małej dziewczynki, która mieszkała przed wojną z rodzicami w miejscowości Czortków na terenie dzisiejszej Ukrainy (wówczas tereny te znajdowały się na terytorium Polski). Dziewczynka przeżyła II wojnę światową, została uratowana przez Polaków. Część jej rodziny zginęła. To jest historia opowiedziana w bezpieczny sposób. Od początku wiemy, że dziewczynka przeżyje, ponieważ we wstępie narratorka przedstawia się jako osoba dorosła. Brutalne treści są naprawdę ograniczone do minimum. Jest mowa o tym, że ktoś umarł lub że ktoś niestety został zabity, ale nie ma epatujących przemocą opisów.

W swoim tekście do Głosu Nauczycielskiego mówiłeś, że uczenie o historii Żydów, w tym też o Holokauście, powinno wiązać się z edukacją antydyskryminacyjną i kontekstem współczesnym. Angielska organizacja Holocaust Memory Day Trust w Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holokaustu przypomina, że w tym roku przypada 20 rocznica ludobójstwa  Srebrenicy

To jest rzecz absolutnie kluczowa. Niektórzy mogą uważać to za zdanie ekstremalne, ale dla mnie osobiście nie ma sensu uczenie o Holokauście, jeśli jednocześnie nie potrafimy tego przełożyć na inne, również współczesne wydarzenia. Zagłada Żydów jest najbardziej drastycznym przykładem tego, do czego może prowadzić stereotypowe traktowanie mniejszości. Uprzedzenia w pewnych określonych warunkach społecznych i politycznych, mogą prowadzić do ludobójstwa. W każdym ludobójstwie, które wydarzyło się w historii, początkiem było wykluczanie pewnej grupy ludzi, uważanej za inną i gorszą. Widzimy to w Srebrenicy, widzimy to też w Ruandzie. Dlatego też odpowiednio przeprowadzone zajęcia, jeśli jest też odpowiednia ilość czasu, powinny odnosić się do sytuacji bliskich i aktualnych, w tym nie tylko do współczesnej historii, ale również do tego, co dzieje się w klasie. Chodzi mi tutaj o szkolne prześladowanie, robienie z kogoś kozła ofiarnego. To są zjawiska, które mają bardzo negatywny potencjał. Trzeba o tym pamiętać. Uczenie o Zagładzie powinno wspierać rozumienie mechanizmów stereotypizacji i uprzedzeń w ogóle.

A jak widzisz obecność Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu w szkołach? Co konkretnie robić?

W Polsce mamy dwie daty, które szkoły mogą obchodzić, aby zaakcentować żydowski wymiar polskiej historii. To 27 stycznia oraz 19 kwietnia, czyli rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim. Myślę, że w przypadku, kiedy ma się jeden dzień do dyspozycji, to  dobrze jest wybrać się na spacer po swojej lub sąsiedniej miejscowości, gdzie można odnaleźć ślady żydowskiej obecności. Najczęściej jest to niestety cmentarz, czasem może to być budynek synagogi, który został przekształcony lub ślad po tej synagodze. Dobrze jest poznać, razem z uczniami i uczennicami, fragment tej historii. Zgłębić przeszłość danego miejsca i jego mieszkańców. Jeśli to możliwe, warto zrobić małe rozpoznanie wcześniej. Historia Żydów nie jest bowiem historią Marsjan, którzy przylecieli nagle i zostali zamordowani, tylko jest to fragment historii Polski.  A więc najpierw element historyczny - jak to było, kiedy Żydzi tu żyli. W zależności od miasta, na zachodzie Polski mogło to być 5% ogółu, a na wschodzie, zwłaszcza dawnych Kresach, Żydzi stanowili czasem 90% mieszkańców. Spróbujmy zatem znaleźć odpowiedź na pytanie, jak to się stało, że tych ludzi dzisiaj nie ma? Jak to było możliwe? I to jest miejsce na zajęcie się Holokaustem. Pod koniec dnia warto zorganizować zajęcia poświęcone mechanizmowi powstawania stereotypów i uprzedzeń oraz sytuacji współczesnej i temu, co jest bliskie rzeczywistości szkolnej. Bo historia Żydów w jeden dzień nie stanie się bliska. O wiele bliższe jest to, co dzieje się w klasie. Podam taki przykład: niektóre osoby mają mniej pieniędzy, nie są więc w stanie wydać tyle na ciuchy ile ich zamożniejsi koledzy. Tak niewiele wystarczy by być pogardzanym czy nie zapraszanym na imprezy, po prostu gorszym. Dla takich młodych ludzi to jest prawdziwe i bolesne doświadczenie wykluczenia z grupy rówieśniczej.

Ponawiam pytanie o materiały, które mogą wspierać nauczycieli i nauczycielki w takiej pracy.

Jeżeli chodzi o pierwszy etap, czyli historię społeczności żydowskiej, to w Centrum Żydowskim w Oświęcimiu mamy bardzo ciekawie opracowane zajęcia dotyczące miasta. To jest warsztat prowadzony w oparciu o zdjęcia, które można niedużym wysiłkiem zaadaptować i wykorzystać w klasie. Tak więc mamy pięć, sześć zdjęć z życia codziennego społeczności żydowskiej w Oświęcimiu, które uczniowie i uczennice analizują w grupach. Wspólnie zastanawiają się, kto jest na zdjęciu, czym się zajmuje itd. A pracujemy np. ze zdjęciem drużyny sportowej, chłopaków, którzy grali w piłkę. Uczniowie prezentują swoje wersje historii, a następnie odkrywamy, jak było naprawdę. I okazuje się, że był to żydowski klub sportowy. Takich klubów było w Polsce bardzo dużo. Grały one ze sobą oraz z zespołami chrześcijan w piłkę. I w ten sposób zaczynamy delikatnie wchodzić w wątek antydyskryminacyjny. Przełamujemy kilka stereotypów dotyczących Żydów, że to byli wyłącznie smutni ludzie z długimi brodami, którzy chodzili do synagogi. A przecież na zdjęciu widzimy wesołych, dobrze umięśnionych chłopaków w rozpiętych koszulach, którzy mają taką śmieszną szmaciankę zamiast profesjonalnej piłki. Ta lekcja (Link - Czym był Oszpicin?) działa w kilku miejscach w Polsce, nauczyciele zrobili sobie swoje własne wersje.

MR: Czy polecasz coś jeszcze?

MZ: Jeżeli chodzi o materiały łączące dwa kluczowe dla mnie tematy, czyli historię Żydów, antysemityzmu, Holokaustu z tematyką antydyskryminacyjną, to wymieniłbym jedną amerykańską organizację, która ma bardzo bogatą ofertę dla nauczycieli. Nazywa się Facing History and Ourselves (Link - www.facing.org). Na stronie można znaleźć gruby, 500-stronnicowy podręcznik w PDF, który nazywa się „Holocaust and Human Behaviour”. Jest to bardzo ciekawy podręcznik, pokazujący połączenie klasycznego warsztatu antydyskryminacyjnego  z edukacją historyczną na temat Żydów, antysemityzmu oraz wiedzą na temat tego, jak to jest być jedyną osobą „inną” w danej grupie. Podręcznik ten, na razie niestety nieprzełożony na język polski, jest odpowiedzią na bardziej ogólny problem. Wielu osobom wydaje się, że znają historię, część z nich rzeczywiście ją zna, ale sama znajomość historii nie prowadzi automatycznie do obniżenia uprzedzeń. Czasami jest wręcz odwrotnie. I bez refleksji stricte dotyczącej działania mechanizmów dyskryminacji, wykluczenia oraz kontekstu współczesnego, samo poznawanie historii może nic nie zmienić. Czasem może nawet uprzedzenia pogłębić. Dlatego jest to dla mnie niezwykle ważne, żeby w dniu pamięci o ofiarach Holokaustu jednocześnie rozmawiać konkretnie na temat tego, jak wygląda sytuacja dzisiaj. I nie tylko o tym, jak czują się Żydzi, bo nie chodzi wyłącznie o Żydów, ale również o położeniu osób nieheteroseksualnych czy Romów, w których wymierzone są dość liczne incydenty homofobiczne czy antyromskie. To jest bardzo istotne, żeby podkreślać na każdym kroku, że wszyscy ludzie są tak samo ważni. Żeby uczniowie nie wyszli z przekonaniem, „no ok, na Żydów nie można brzydko mówić, ale pedałów nadal nie lubię”.

 A więc wyjście z historii Żydów do współczesnego antysemityzmu to jest tylko jeden krok, równoległym powinno być pokazywanie uprzedzeń i dyskryminacji także innych grup?

Absolutnie tak. Myślę, że to jest totalnie kluczowa rzecz. Inaczej to nie będzie miało dla uczniów dużego znaczenia. Bo umówmy się, większość polskich uczniów i uczennic w swoim życiu raczej osób pochodzenia żydowskiego jeszcze nie poznała, więc to dla nich może być czysta abstrakcja. Natomiast spotykają się z innymi problemami, chociażby homofobią czy atrakcjonizmem – negatywnymi postawami wobec rówieśników, którzy uznawani są za mniej atrakcyjnych. Pokazanie tego kontekstu pozwoli im też lepiej zrozumieć problematykę, która jest tematem tego właśnie dnia.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

 

Teksty w dziale "Opinie" powstają w ramach projektu "Edukacja antydyskryminacyjna - sprawdzam! wspieram!", realizowanego w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *